List trzeci (o państwie narodowym)

Artykuł o naszej Fundacji w świątecznym wydaniu FORUM Ziemi Średzkiej!
9 stycznia 2013
Spotkanie z mec. Jerzym Michalakiem oraz Wojciechem Błońskim – radnymi miasta Wrocławia
15 stycznia 2013

List trzeci (o państwie narodowym)

Odpowiedź Piotra Wojtyczki na: http://www.sapere-aude.org.pl/?p=690

„Nie mam i nie chcę mieć obiektywnego sądu na temat mojej ojczyzny, podobnie zresztą jak na temat mego Domu, przyjaciół, czy brata – nie oczekuj tego ode mnie. Jestem człowiekiem prostego serca i nie widzę potrzeby dowodzić, dlaczego miłość moja, choćby nawet wobec rzeczy małych, jest wielka (a przecież każda miłość jest przede wszystkim naiwna, w szczególności zaś wielka).

Pytasz o źródła dumy mej polskości, o rzeczowe argumenty przemawiające za tym, że o Polsce mówię jako „filarze Europy”. W świetle poprzedniego akapitu wystarczy mi powiedzieć: „oto mój dom; kocham go, bo jest mój”. Słuszne to porównanie, które ojczyznę utożsamia z rodem. I tak jak o matce nie powiesz nigdy, że stanowi „piąte koło u wozu” (choćby to i prawda była), tak i ojczyznę – również jako matkę – w podobny sposób traktować nie powinieneś.

Jeśli jednak chcesz uzasadnienia dla słów, że Polska to „filar europejskości”, niechętnie Ci je przedstawię; bo mimo nikłej erudycji, stać mnie na uzasadnienie – niechaj i to będzie dla nas znamienne. Pozwól, że zwrócę Ci tu uwagę zaledwie na dwie sprawy, których doniosłość może być powodem dumy a które ściśle tyczą się Polski.

Równość. Praca, jaką wykonała Rzeczypospolita dla dobra demokracji jest bez precedensu. Proces wyrównywania praw obywateli można datować co najmniej od przywileju Neminem captivabimus (nikogo nie uwięzimy bez wyroku sądowego); Habeas Corpus Act ustanowiono ponad 250 lat później! Potem: kolejne regulacje ograniczające władzę monarchy (Nihil Novi), Konfederacja Warszawska z 1573 roku gwarantująca prawnie tolerancję religijną. Wcześniej jeszcze: postulat koncyliarysty Włodkowica o współistnieniu państw chrześcijańskich oraz pogańskich. Dalej: sięgnij proszę po wspaniałą literaturę polityczną polskiego Odrodzenia, zwłaszcza zaś po Frycza-Modrzewskiego, a ujrzysz nieprzejednaną walkę o równe prawa nie tylko dla szlachty czy mieszczaństwa, lecz także chłopstwa! W tym samym czasie Bodin pukał się w czoło na samą myśl o egalitarnym charakterze prawa.

Bez wątpliwości, polski dorobek ustrojowy na rzecz demokracji jest imponujący i trwały. Głębokie poczucie społecznej sprawiedliwości (rozumianej jako równości wobec praw) to cecha dla naszego narodu charakterystyczna. „Demokratyczność” I Rzeczypospolitej była zjawiskiem absolutnie wyjątkowym. Czy to dobrze? Wcale nie jestem przekonany, bo słabości, a w konsekwencji upadku XVIII-wiecznej Polski dopatruję się m. in. w niezaistnieniu u nas absolutyzmu; to jednak temat na inną dyskusję. Bądź co bądź, uznaje się dziś demokrację za ustrój wiodący i najlepszy z możliwych. Jeśli to prawda, śmiało możemy twierdzić, że dobro to zaistniało przy naszym pierwszorzędnym udziale.

Wolność. Nie obawiam się, by doszło kiedykolwiek do tego, że Polska na zawsze zniknie z mapy świata. Jesteśmy na to zbyt waleczni, i zbyt miłujemy wolność. Ponadto, lata podległości spowodowały głęboką nieufność Polaków wobec wszelkiej władzy. Nie twierdzę bynajmniej, by okoliczność ta mogła być wyłącznie źródłem dumy. Przeciwnie – nie jest nią, gdyż utrudnia zrozumienie, że aparat państwowy to pewne dobro, które jako niezdegenerowane na serio pomaga w funkcjonowaniu kraju. Jednakże fakt, że każdej władzy patrzymy na ręce powoduje, iż trudniej nas aniżeli innych doszczętnie ogłupić, a w związku z tym podporządkować. Zawsze w razie niebezpieczeństwa poderwie się w polskim narodzie grupa wyzwoleńców, którzy zdolni będą oddać nawet życie, aby zdeprawowaną władzę zmienić bądź utraconą władzę odzyskać.”