Jak Harold przestał być gejem

Propozycja dla Ryszarda Kalisza
12 kwietnia 2013
Debata na temat Wyspy Słodowej
17 kwietnia 2013

Jak Harold przestał być gejem

Mateusz Michułka

Jakkolwiek mam swój czas spędzony na studiach psychologicznych za stracony, nie znaczy to, że nie słyszę tam nic ciekawego lub, że niczego się na tych studiach nie nauczyłem. Były takie rzeczy. Oto jedna z nich.

Milton Erickson był bardzo interesującym człowiekiem i tak samo interesującym terapeutą. Opowieści o jego terapiach i sposobach leczenia z czasem zamieniły się w anegdoty i krążą do dziś. Jak niewielu psychologów nie udawał, że nie istnieje i jeśli decydował, że lepiej od pacjenta wie co dla niego dobre – robił to. Jednym z jego klientów był Harold. Historia jego terapii sprawia wrażenie homofobicznej propagandowej opowiastki ze szczęśliwym zakończeniem. Poza tym ma również tę zaletę, że jest prawdziwa. W chwili gdy Harold poznał Ericksona pracował fizycznie i był gejem. Po zakończeniu terapii skończył college i ożenił się. Po kolei jednak.

Harold miał 23 lata, pochodził z rodziny imigrantów. Szukał pomocy u Ericksona, bo jak sam twierdził, nie miał już sił i chciał ze sobą skończyć. Tyrał jak wół, płacono mu podle. Miał liczną rodzinę, z którą nie utrzymywał kontaktów. Zapytany o kobiety, Harold skrzywił się i powiedział, że go brzydzą. Był gejem i preferował fellatio z mężczyznami. Miał jasno określone preferencje. Lubił mężczyzn młodszych, długowłosych, najlepiej meksykańskiego pochodzenia. Powinni mieć okrągłą twarz i pełne usta, wąskie ramiona, szerokie biodra. Dobrze było jeśli chichotali z byle powodu. Wyraźnie poprosił Ericksona by ten nie podejmował próby zrobienia z niego heteroseksualisty. W odpowiedzi Erickson odparł, że zrobi wszystko by spełnić potrzeby Harolda, w miarę jak on, Harold, będzie coraz lepiej je rozumiał.

Po kilkunastu miesiącach terapii, której szczegóły nie są w tym miejscu istotne, Harold zmienił pracę, zaczął uczęszczać do collegu, poprawiły się jego finanse, zmienił też mieszkanie. Po przeprowadzce do nowego domu poznał jedną z sąsiadek. Kobieta wychodziła do pracy i wracała z niej o tej samej porze co Harold. Witała go i wciągała w krótkie rozmowy, co zaczęło denerwować Harolda, gdyż inni sąsiedzi zaczęli z tego żartować. Pewnego wieczora sąsiadka ni stąd, ni z owąd przyszła do jego domu z torba pełną zakupów i zabrała się do gotowania, rzuciła w wyjaśnieniu, że każdy mężczyzna powinien od czasu do czasu zjeść posiłek przygotowany przez kobietę. Później, po kolacji, gdy zmywała naczynia, poprosiła by włączył płytę z muzyka klasyczną. Posprzątała, pożegnała się i wyszła. Po kolejnej wizycie sąsiadka, której na imię było Jane pocałowała go na pożegnanie. Oto jak Harold to opisywał: „Jak najszybciej zamknąłem za nią drzwi i pobiegłem do łazienki. Wskoczyłem pod prysznic i odkręciłem wodę. Jeszcze zanim zdjąłem ubranie, dokładnie namydliłem twarz. Namydlałem się i szorowałem, potem znów namydlałem i jeszcze raz szorowałem.” Ten wieczór zupełnie wyprowadził Harolda z równowagi, nie był w stanie zasnąć i zebrać myśli, a na następnej sesji opowiedział o tym Ericksonowi. Poniżej kilka wypowiedzi Harolda i Erickona ułożonych chronologicznie, w miarę rozwoju terapii.

Reakcja Ericksona na wieści Harolda składała się z szeregu mniej lub bardziej dyrektywnych sugestii. Rzucił, że słuchanie muzyki jest przyjemniejsze gdy robi się je z kimś, że pocałunek może oznaczać wiele rzeczy, bo są i pocałunki przyjacielskie, i współczucia itd. Harold musi zatem dojść do tego jakie było znaczenie tego pocałunku i jakie znaczenie on chciałby mu nadać etc

Po kilku tygodniach, na kolejnej sesji gdy Harold prosił Ericksona by powiedział co sądzi o Jane, ten odparł: „Do diabła, czas, byś wreszcie poznał co to za stwór – kobieta. Nie dasz ty się jej złapać na wędkę, nie zniszczysz jej i nie zniszczysz siebie. Trzeba ci tylko zaakceptować odpowiedzi, jakie uzyskasz.”

I jeszcze jedna wypowiedź Harolda, z jednej z ostatnich sesji: „W poniedziałek wstałem bardzo wcześnie i wyszedłem do pracy (…) Po chodniku szła w moją stronę dziewczyna. Byłem tak zaskoczony, że musiałem się zatrzymać. Patrzyłem na nią kątem oka, aż zniknęła za rogiem. Dziewczyna była piękna – niewiarygodnie, absolutnie piękna. Pierwsza piękna dziewczyna, jaka kiedykolwiek widziałem. Dwie ulice dalej znów to się stało, tylko tym razem były to dwie absolutnie piękne dziewczyny. (…) W środę pomyślałem o tych nieszczęsnych chłopakach, z którymi kiedyś się spotykałem, więc pojechałem na gorszą stronę miasta i popatrzyłem na kilku z nich. (…) Musiałem mieć coś z głową, by spotykać się z tymi żałosnymi stworzeniami. Było mi ich niezmiernie żal.”

Wspomnijcie proszę historię Harolda, za każdym razem gdy usłyszycie „I’m Gay. Get over it” czy temu podobny slogan, gdy zobaczycie kolejnego działacza LGBT, który będzie przekonywał was do siebie. Co będzie mówił i jakich haseł użyje, to bez znaczenia, bo wszystkie zawierają tak naprawdę jedną treść – homoseksualizm jest naturalny, homoseksualiści to najnormalniejsi i najsympatyczniejsi ludzie pod słońcem, a jedyne co pozostaje do zrobienia to ich zaakceptować, a najlepiej pokochać.

Cytaty pochodzą z książki Jaya Haleya „Techniki terapeutyczne Miltona H. Ericksona – strategiczna terapia krótkoterminowa”.