Czy polski wyborca zasługuje na szacunek?

Debata „Problemy demokracji w Polsce”
5 marca 2013
Spotkanie autorskie z Igorem Janke
8 marca 2013

Czy polski wyborca zasługuje na szacunek?

Miłosz Węgrzyn

Na jednym ze spotkań Stanisław Michalkiewicz powiedział: „Ja się nie dam sterroryzować twierdzeniom, że trzeba wyborców szanować. Wyborców to można szanować jak są godni szacunku. Natomiast jak są durniami to trzeba ich skrytykować i potępić, dlatego, że to nie sztuka wpędzić państwo w katastrofę”.

Pewnie wielu odpowie: „Co za faszysta! Będzie nam autorytatywnie mówił, który wyborca jest mądry, a który jest głupi!”

Wielu tak odpowie, ale nie ja. Patrząc na polityczne wybory Polaków przez cały okres III RP, poważnie zastanawiam się, czy warto poświęcać się i walczyć o zmianę systemu wyborczego na większościowy, czy naród w ogóle uszanuje trud włożony w taką walkę? Polacy co do zasady nie uczą się na swoich poprzednich wyborach. Nie chcą poszukać innej alternatywy niż ta, którą proponują im media głównego ścieku nurtu. Od lat wybierają te same mordy, które raz na jakiś czas, zgodnie ze słynnym hasłem piłkarza Wojciecha Kowalczyka, „zmieniają szyld i jadą dalej”.

Jak dla mnie, najbardziej jaskrawy przykład to ponowny wybór Aleksandra Kwaśniewskiego na stanowisko prezydenta w 2000 roku. Dokonany już w pierwszej turze, jedyny raz w historii, od kiedy głowę państwa wybiera bezpośrednio naród. Blisko 9,5 miliona osób postanowiło poprzeć gościa, który w stanie upojenia alkoholowego brał udział we wrześniu 1999 roku w oficjalnych uroczystościach 59. rocznicy zbrodni katyńskiej na cmentarzu w Piatichatkach pod Charkowem. Trudno sobie wyobrazić bardziej hańbiące okazanie braku szacunku dla ludzi, którzy oddali życie za wolną Polskę. Jeśli nie pejoratywnym określeniem z akapitu pierwszego, to w jaki inny sposób określić kogoś, kto uwierzył w bajeczkę o „pourazowym zespole przeciążeniowym goleni prawej”?

I nie ma żadnego wytłumaczenia, że pozostali kandydaci byli słabi. Blisko 1/3 uprawnionych wówczas do głosowania obywateli polskich uznała, że chce mieć za prezydenta człowieka, który ma w głębokim poważaniu wszelkie świętości i kompromituje Polskę na arenie międzynarodowej swoimi pijackimi ekscesami (oprócz Charkowa, choćby wsiadanie do bagażnika limuzyny podczas wizyty na Białorusi). To właśnie takie osoby określają Kwaśniewskiego jako „swojego chłopa”, od którego „kupiliby samochód i zjedli z nim niedzielny obiad”. Po prostu poziom dna i trzech metrów mułu…

Miałem małą nadzieję, że po kolejnych objawach „choroby filipińskiej”, wyborcy nie dadzą się nabrać na piękne hasełka i nowy szyld partyjny Kwaśniewskiego, dając mu solidnego kopa w d… Niestety, najnowszy sondaż wskazuje na 17-procentowe poparcie (Olek pewnie by wolał 40-procentowe) dla ugrupowania Europa Plus. Pytanie nie kiedy, ale czy kiedykolwiek przyjdzie przebudzenie…